Ania        Pewnego pięknego dnia postanowiłam wyjść  na dwór. Usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać książkę. Lektura mnie wciągnęła i nie zwracałam uwagi na czas. Jednak gdy zorientowałam się, że czytam już dobre dwie godziny, postanowiłam wybrać się na spacer. Odłożyłam więc książkę na stolik, ale w chwili, gdy miałam zejść po schodach,usłyszałam jakiś trzask. 

      Czym prędzej się odwróciłam i zobaczyłam, że stoi przede mną dziewczyna z kasztanowymi włosami. Zerknęłam na okładkę książki i….. na ilustracji nie było postaci, która jeszcze przed sekundą  tam się znajdowała. Dosyć szybko połączyłam fakty i pomyślałam sobie, że może to być Ania Shirley, główna bohaterka książki, którą czytałam. 

-Dzień dobry. Kim jesteś ?- odezwałam się niepewnie.

-Ania Shirley , miło mi.

Postać zaczęła się rozglądać. Nagle jej wzrok przykuło moje ubranie. Miałam na sobie ciemne spodnie i czarną bluzkę. 

-Em… może pokażę ci okolicę? Chodź za mną - przerwałam ciszę.

-Tutaj jest niesamowicie. Co prawda uważam, że Biała Droga Rozkoszy jest bardziej romantycznym miejscem, ale tutaj też jest wspaniale –mówiła Ania

-Dobrze, więc przejdziesz się ze mną po okolicy? Mam do ciebie dużo pytań i myślę, że podczas spaceru mogłabyś na nie odpowiedzieć. Tędy!- otworzyłam furtkę i pokazałam Ani drogę.

- Z przyjemnością. Ja też chciałabym cię o coś zapytać.

- No więc może wiesz, jak się tu znalazłaś? – pytałam z zaciekawieniem.

- Nie wiem, wszystko teraz jest jakieś cudaczne. Nie poznaje tutaj żadnego miejsca, to na pewno nie jest mój dom- wskazała na budynek, który mijałyśmy.

- To nie jest twój dom, bo to jest dom mojego sąsiada. W każdym razie zadam od razu drugie pytanie. Jakie to jest uczucie rozbić komuś na głowię tabliczkę

- Wspominasz teraz o tym incydencie z Gilbertem? Jakie to może być uczucie…… Cóż, zasłużył sobie. Jednak nie radzę rozbijać tabliczki w szkole, a tym bardziej na czyjejś głowie.

- Raczej takiej okazji nigdy nie będę mieć. Teraz używamy zeszytów. Wiesz, to takie książki, tylko że trzeba w nich pisać. Mogą być w kratkę, w linię albo gładkie.- wyciągnęłam z plecaka swój notatnik- To jest coś w tym stylu. 

- Interesujące… - dziewczyna z zaciekawieniem przyglądała się kartkom notatnika.

-Wracając do rozmowy, jakie pytania miałaś do mnie ? –Zaczęłyśmyzawracać w stronę domu.

-Dlaczego jesteś tak ubrana, to po pierwsze. Co to jest to coś, co trzymasz w ręku- wskazała na telefon – i skąd tyle o mnie wiesz ?

- Może zacznę od tego, że spodnie są dla mnie wygodniejsze. Moda bardzo zmieniła się  i jest całkowicie inna niż w XIX wieku. Niektóre dziewczęta ubierają się w sukienki, a niektóre w spodnie. To, co trzymam w ręku, to telefon. Mogę rozmawiać ze znajomymi na odległość, mogę też sprawdzać różne informacje. Zobacz- włączyłam przeglądarkę i wpisałam AniaShirley- Jest tutaj bardzo dużo  informacji o tobie. Są różne ilustracje, spektakle, książki i filmy. O tobie wiem dużo, bo właśnie skończyłam czytać książkę. 

-Ktoś napisał o mnie książkę?!- dziewczyna była zszokowana.

-Tak, a dokładniej Lucy Maud Montgomery.

-Naprawdę, nie spodziewałam się tego.

- Dobra, to ja teraz proponuję zjeść ciasto, które niedawno zrobiłam. Akurat jesteśmy już koło domu. Pośpiesz się- zaczęłam przyspieszać.

Po czasie dotarliśmy na miejsce. Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. 

-Usiądź sobie - szybko wyciągnęłam ciasto i podałam Ani.

-Bardzo dobre. Widać, że przynajmniej myślisz, nie to co ja- dziewczyna prawie już kończyła swój kawałek.

-Wiem, czytałam o tym jak dodałaś kropli walerianowych do ciasta. Albo jak zrobiłaś tort bez mąki.

- Czyli tak naprawdę wiesz o mnie wszystko?

-Będę wiedzieć jeszcze więcej, jak przeczytam pozostałe książki o tobie. A jest ich – na chwilę przerwałam, by sobie przypomnieć- jest ich 9. Przeczytałam jedną, więc teraz czas na pozostałe 8.

-Wyjdźmy do ogrodu -zaproponowała Ania- Jest taka cudna pogoda.

- W sumie, to dobry pomysł.

Po chwili byłyśmy już w ogrodzie. Położyłyśmy się na leżakach i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. 

      Nagle obudziłam się cała mokra. Gdy otworzyłam oczy,okazało się, że to mój brat polał mnie wodą, bo nie mógł mnie obudzić. Nie dziwię się, mój sen był naprawdę interesujący. Od razu spojrzałam się na książkę i zauważyłam, że postać na ilustracji do mnie mrugnęła. ‘’A może to się działo naprawdę?‘’ – pomyślałam . Miejmy tylko nadzieję, że z książek z potworami żaden mi w nocy nie wyskoczy.

Lutka,

uczennica klasy 6 c.

Liczba Gości

Odwiedza nas 153 gości oraz 0 użytkowników.